Choć w sumie tego nie planowałem na ten weekend, całkiem spontanicznie wziąłem się za budowę mojego stołu warsztatowego do garażu.
Zostało mi trochę drewna z budowy więźby dachowej, i od 4 lat leży toto i czeka aż zrobię stół :)
W sobotę właściwie ograniczyłem się do oheblowania dech na blat i kantówki na nogi. Trochę mi to zajęło ale na końcu miałem oheblowane drewno i 2 wiadra trocin :)
Wszystko po ciąłem na gotowe elementy i zabrałem do garażu.
W niedzielę zabrałem się za skręcanie. Najpierw po frezowałem wpusty na śruby, żeby łby nie wystawały oraz żeby gwint wszedł głębiej w drugą belkę. Potem skręcałem nogi ściskiem stolarskim, nawiercałem otwory i wkręcałem śruby z podkładkami.
Gdy nogi były juz gotowe, ustawiłem je prawie na miejscu i skręciłem ramami od starych szuflad z archiwum, które służyły do przechowywania w szafie teczek wiszących. Na ich bazie zrobię potem szuflady na narzędzia i szpargały.
Po przykręceniu szuflad przykręciłem jeszcze z tyłu deskę, usztywniając całą konstrukcję. Później przyszła pora na blat.Każda deska do każdej nogi przykręcona jest na dwa solidne drewno-wkręty. Całość jest tak stabilna że trudno nawet drgnąć stołem.
Teraz pozostaje jeszcze zabudowanie szuflad oraz dorobienie półki na dolnych poprzeczkach stołu. Potem oświetlenie, szafki na narzędzia, gniazdka w puszkach na ścianie .... i będzie warsztat jak się patrzy :)
poniedziałek, 30 grudnia 2013
poniedziałek, 16 grudnia 2013
Wędlinki i porządki w garażu
Weekend upłynął pod hasłem wędliniarskim. Rozpakowałem ze skarpety moją nową polędwicę dojrzewającą. Jest równie smaczna jak poprzednia. Nabrałem ochoty na produkcję zimno wędzonej dojrzewającej polędwicy i boczku. Pewnie poczekam do wiosny bo długie wędzenie przy tych temperaturach zewnętrznych i krótkim dniu jest mało atrakcyjne.
W sobotę wieczorkiem powiązałem peklujące się od 12 dni schabiki i baleroniki któe przywiózł mi Teść do wędzenia. Potem późnym wieczorem zmieliłem i wpędziłem do flaka jeszcze 3 kg kiełbasy.
Kiedy w niedzielę wszystko się wędziło ja kontynuowałem moją misję klarowania garażu. ROwery zawisły na ścianie, sporo rzeczy zostało wyrzuconych, inne wniesione na strych albo zabrane do klamociarni. Dzisiaj planuje wynieść ostatnie rzeczy na strych i będzie można bić w dzwony, że garaż gotowy do przyjęcia dwóch samochodów :D
Dodatkowo z Panią żoną zrobiliśmy rewolucję w gabinecie. wszystko wywaliliśmy z szafy i biblioteczki, i przestawiliśmy w inne miejsce, biurko teraz stoi w rogu i jest bardziej stabilne. Stworzyliśmy też miejsce do powieszenia jeszcze jednej szafki która do tej pory zagracała mi garaż. Mam nadzieję powiesić szafkę dzisiaj. Kiedy wszystko to się działo, kiełbaska już się uwędziła i pięknie wyglądała. Smakuje równie pięknie jak wygląda.
W sobotę wieczorkiem powiązałem peklujące się od 12 dni schabiki i baleroniki któe przywiózł mi Teść do wędzenia. Potem późnym wieczorem zmieliłem i wpędziłem do flaka jeszcze 3 kg kiełbasy.
Kiedy w niedzielę wszystko się wędziło ja kontynuowałem moją misję klarowania garażu. ROwery zawisły na ścianie, sporo rzeczy zostało wyrzuconych, inne wniesione na strych albo zabrane do klamociarni. Dzisiaj planuje wynieść ostatnie rzeczy na strych i będzie można bić w dzwony, że garaż gotowy do przyjęcia dwóch samochodów :D
Dodatkowo z Panią żoną zrobiliśmy rewolucję w gabinecie. wszystko wywaliliśmy z szafy i biblioteczki, i przestawiliśmy w inne miejsce, biurko teraz stoi w rogu i jest bardziej stabilne. Stworzyliśmy też miejsce do powieszenia jeszcze jednej szafki która do tej pory zagracała mi garaż. Mam nadzieję powiesić szafkę dzisiaj. Kiedy wszystko to się działo, kiełbaska już się uwędziła i pięknie wyglądała. Smakuje równie pięknie jak wygląda.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
pierwszy samochód w garażu oraz weekendowe wędzenie.
W tak zwanym międzyczasie popełniłem 3,5 kilo kabanosków.
Uwędzone i podpieczone stygną sobie na tle kwiatka :D
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Rolada Lazdjiajska - finał ... oraz kanał wreśzcie zamknięty.
pierwsze z wędzarni po 4 godzinach wyszły boczki
Po boczku wyszedł baleron a na końcu rolada. Rolada parzyła się w 80 stopniach prawie 5 godzin.
Potem została ściśnięta tą profesjonalną prasą wędliniarską i po ostygnięciu wsadzona na noc do lodówki.
Rano po uwolnieniu wyglądała tak.
A po rozebraniu z majtek tak :)
Tak, wiem, wygląda apetycznie ... i tak też smakuje.
W niedzielę nie chciało mi się nic robić więc po ciałem tylko deski i przykryłem kanał.
Za wczorajsze lenistwo przyjdzie mi dziś zapłacić. Jutro przywożą mi drewno na opał i musze zrobić porządki w drewutni żeby mieć je gdzie ułożyć.
czwartek, 28 listopada 2013
Kulinaria - rolada lazdijajska i polędwica a'la permeńska reaktywacja.
No i znowu wczoraj kupiłem mięcho. Zapeklowałem baleron do wędzenia oraz natarłem nową polędwicę do suszenia
Potem porwałem się na nowy projekt, a mianowicie golonkę po litewsku czyli roladę lazdijajsą.
Wyganiamy ja ze skóry
A mięso trybujemy z kości i kroimy w kostkę. Mięso nacieramy peklosolą, czosnkiem, kolendrą i pieprzem, a skórę solą. Zostawiamy na 48h.
cd. za 48h :)
Potem porwałem się na nowy projekt, a mianowicie golonkę po litewsku czyli roladę lazdijajsą.
Wyganiamy ja ze skóry
A mięso trybujemy z kości i kroimy w kostkę. Mięso nacieramy peklosolą, czosnkiem, kolendrą i pieprzem, a skórę solą. Zostawiamy na 48h.
cd. za 48h :)
środa, 27 listopada 2013
Polędwica suszona a'la parmeńska
No i stało się. Nadszedł dzień rozpakowania polędwicy ze skarpety
Właściwie nie mam co pisac. Zdjęcia mówią same za siebie :)
Powiem tylko tyle .... MNIAAAAAAMMMMMM!!!!
poniedziałek, 25 listopada 2013
weekend pod hasłem kiełbasy oraz drobnych prac stolarskich :)
choć zrobienie, uwędzenie i sparzenie 11 kilo kiełbasy zajęło sporą część weekendu, to oprócz nudnych prac porządkowo przygotowawczych do zimy zrobiłem coś kreatywnego. No ale najpierw kiełbasa :)
Pani wychowawczyni Michałka, wiedząc że jego tata robi różne rzeczy z drewna (zrobiłem im kiedyś szopkę i żłóbek na jasełka) poprosiła czy nie moglibyśmy zrobić karmnika dla ptaków, takiego na parapet. Z tego względu karmnik ma 20 cm szerokości i 35 długości, żeby dobrze pasował na parapet :) Generalnie zadanie wykonane. Mam nadzieję że synek przypunktował :)
Od 2 dni Michał chodził za mną żebym zbudował mu skrzynię na skarby, zamykana na kłódkę, żeby mógł tam chować ważne rzeczy przed Karoliną. Miałem nadzieję się jakoś z tego wykręcić, ale stał nade mną jak kat nad dobrą dusza aż skrzynia była gotowa. Pokrywa z OSB tak na szybko, ale domownicy uważają że dodaje jej uroku i nie chcą teraz pozwolić mi jej zmienić na lite drewno :D
Pani wychowawczyni Michałka, wiedząc że jego tata robi różne rzeczy z drewna (zrobiłem im kiedyś szopkę i żłóbek na jasełka) poprosiła czy nie moglibyśmy zrobić karmnika dla ptaków, takiego na parapet. Z tego względu karmnik ma 20 cm szerokości i 35 długości, żeby dobrze pasował na parapet :) Generalnie zadanie wykonane. Mam nadzieję że synek przypunktował :)
Od 2 dni Michał chodził za mną żebym zbudował mu skrzynię na skarby, zamykana na kłódkę, żeby mógł tam chować ważne rzeczy przed Karoliną. Miałem nadzieję się jakoś z tego wykręcić, ale stał nade mną jak kat nad dobrą dusza aż skrzynia była gotowa. Pokrywa z OSB tak na szybko, ale domownicy uważają że dodaje jej uroku i nie chcą teraz pozwolić mi jej zmienić na lite drewno :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































