No właśńie. Zbliża się. W tym roku chcemy wyrwać się z przyjaciółmi na kilka dni chociaż na wyprawę. Tym razem wschód polski, i tym razem zabrać Piotrka, w końcu będzie miał już 11 lat i rower ma pożądny. Jako że męczy mnie rower Elki, bo jego rama zdecydowanie nie jest przeznaczona do wożenia ciężarów, i z zapakowanym bagażnikiem sakwami po prostu się giba, tzn ewidentnie skręca się w środku sama rama. Taki tańczący rower ciężko się prowadzi. Tak czy siak, zakupiłem ramę, aluminiową, dość ciekawą, z amortyzatorem z tyłu i bagażnikiem za całe 80 zł.
Miała ona jednak jedną wadę. jest pęknięta.
Przeszukując internet trafiłem na firmę spawającą aluminium i stal nierdzewną TIGiem, nieopodal mojego domu. Zadzwoniłem. Okazało się że to wielki zakład produkcyjny w Nowym Dworze, a ty mają tylko zarejestrowaną firmę bo tu mieszka właściciel. Powiedział żebym przywiózł ramę mu do domu a on zabierze na zakład i da chłopakowi do pospawania. Tak też się stało. Następnego dnia zadzwonił żebym przyjechał ramę odebrać. Choć zapłaciłem więcej niż się spodziewałem, to widać że spaw jest solidny.
Teraz pozostaje tylko dokupić piwoty do tylnych hamulcy, linki i pancerze do przerzutek (bo te są tu inaczej prowadzone niż w staarej ramie) i przekładać rowerek.
czwartek, 14 marca 2013
Plakaty
Ostatnio doszedłem do wniosku że strasznie pusto jest na ścianach mojego domku. Mamy sporo rzeczy do powieszenia, ale nie ma wśród nich dużych formatów, a nasz obecny salon mały nie jest, więc małe obrazki wyglądały by na ścianach jak pryszcze. Wydłubałem gdzieś w piwnicy oszkolne ramy w któych oprawione były stare reprodukcje obrazów Van Gogha. Początkowo wymyśliłem sobie że kupię fototapetę, zdjęcie miasta, czarno buiałe, i wytnę z niej tryptyk w te ramy. Szukając odpowiedniej fototapety natrafiłem na firmę która je drukuje, ale robi tez nadruki na foliach samoprzylepnych, plakatach i tp. Po co płacić za całą fototapetę skoro można zamówić już pod wymiar do ramek? Przeglądając ich katalog miasto ustąpiło miejsca drzwiom. Zamówiłem, przyjechało, oprawiłem, powiesiłem i wisi. Ładnie nawet :)
wtorek, 5 marca 2013
Dębowe dechy
Wczoraj sąsiad odebrał z tartaku nasze dechy. Mam piękną kupkę dębowych desek grubości 5 cm. Będą z tego super solidne stoły na taras. Póki co muszę przełozyc je listewkami i ułozyc pod dachem żeby sobie schły.
poniedziałek, 4 marca 2013
Porządki w drewutni
Sobotę rozpocząłem od załadowania moich dębowych wałków na przyczepkę i zawiezienia do tartaku. Na poniedziałek powinny być po cięte na dechy grubości 5cm. Po wyschnięciu będa idealne na stoły na taras.
Kolejny krok to porządki w drewutni. Niewielką pozostałość brzozy którą paliłem zimą wraz z Piotrusiem, który tym razem postanowił pomóc tacie załadowaliśmy na wózek i wnieśliśmy do kotłowni. Niewielką ilość węgla która pozostała spotkał ten sam los. Pod brzozą zostało jeszcze trochę starego dębu i grabu, który zostawiłem sobie do palenia w kominku, gdyż jest najbardziej suchy z całego drewna jakie mam. Razem z dębem i grabem odłożyłem też trochę niewymiarowej brzozy - zbyt duże kawałki by zmieściły soię do pieca, a do kominka wlezą :) Posprzątane wygląda tak:
Potem razem z piotrulem zaczęliśmy zamieniać 3 kartony po ciętych na krótkie kawałi desek na drewienka na rozpałkę. Wyszły 4 pudła rozpałki. Dodatkowo po rąbałem jeszcze trochę brzozy na mniejsze szczapki do drugiego etapu rozpalania. Tam właśńie zawszę robię,: gazety, na to listeweczki z desek, na to drobniej porąbana brzoza i dopiero na to już szczapy właściwe. 99% rozpalalności przy takiej konfiguracji. Przydaje się zwłaszcza przy rozpalaniu z góry.
Odzyskane miejsce w drewutni będzie służyć do zmagazynowania następnego transportu drewna który palnuje w najbliższych tygodniach, oraz na zmagazynowanie i sezonowanie oczekiwanych desek z tartaku.
Można właściwie powiedzieć, że oficjalnie zaczęły się wiosenne porządki.
Kolejny krok to porządki w drewutni. Niewielką pozostałość brzozy którą paliłem zimą wraz z Piotrusiem, który tym razem postanowił pomóc tacie załadowaliśmy na wózek i wnieśliśmy do kotłowni. Niewielką ilość węgla która pozostała spotkał ten sam los. Pod brzozą zostało jeszcze trochę starego dębu i grabu, który zostawiłem sobie do palenia w kominku, gdyż jest najbardziej suchy z całego drewna jakie mam. Razem z dębem i grabem odłożyłem też trochę niewymiarowej brzozy - zbyt duże kawałki by zmieściły soię do pieca, a do kominka wlezą :) Posprzątane wygląda tak:
Potem razem z piotrulem zaczęliśmy zamieniać 3 kartony po ciętych na krótkie kawałi desek na drewienka na rozpałkę. Wyszły 4 pudła rozpałki. Dodatkowo po rąbałem jeszcze trochę brzozy na mniejsze szczapki do drugiego etapu rozpalania. Tam właśńie zawszę robię,: gazety, na to listeweczki z desek, na to drobniej porąbana brzoza i dopiero na to już szczapy właściwe. 99% rozpalalności przy takiej konfiguracji. Przydaje się zwłaszcza przy rozpalaniu z góry.
Odzyskane miejsce w drewutni będzie służyć do zmagazynowania następnego transportu drewna który palnuje w najbliższych tygodniach, oraz na zmagazynowanie i sezonowanie oczekiwanych desek z tartaku.
Można właściwie powiedzieć, że oficjalnie zaczęły się wiosenne porządki.
poniedziałek, 25 lutego 2013
rżnięcie i rąbanie zakończone
Sobota upłyneła pod znakiem rżnięcia. Z pełną determinacją przez cały dzień rżnąłem aż po rżnałem wszystko. Zostawiłem tylko 8 najrówniejszych wałków z zamiarem przetarcia ich na deski w tartaku.
Z każda chwilą ilość długich wałków zamieniała się w ilość krótkich :)
W ramach rpzerywnika zbudowaliśmy z synkami iglo :D
W niedzielę, od rana zabrałem się za rąbania. Postanowiłem sobie że wszystko po rąbie i ułożę w drewutni. Postanowienie zostało zrealizowane
Efekt? Około 6 mp porąbanego dębu.
czwartek, 14 lutego 2013
Palenie drewnem w piecu gónego spalania
Jak juz pisałem kiedyś, mój sokół to piec górnego spalania. Kiedy pale w nim węglem, zawsze palę od góry, jednak tej zimy palę wyłącznie drewnem i palę z dołu. Cóż to oznacza? Mój piec w przekroju wygląda tak:
Jak widać, komora spalania jest na dole połączona z komorą zasypową, wymiennik odbierający ciepło ze spalin na górze, doprowadzenie powietrza z dołu. Gdyby podpalić ten piec z dołu to dość szybko zapaliłoby się całe paliwo w komorze zasypowej. Dlatego optymalnie jest zasypać komorę opałem i podpalić u góry. Przy węglu działa to idealnie, bo palenie węglem z dołu w piecu górnego spalania to porażka. Po rozpaleniu ognia i zasypaniu go wiadrem węgla tak przyduszamy ogień że z komina walą kłęby czarnego dymu, a czarny dym to nic innego jak niespalony węgiel w postaci sadzy. Kiedyś zamieszczałem linka do ciekawego artykułu na temat procesów zachodzących podczas górnego spalania. Jest nawet link w linkowni po prawej stronie bloga. Mój piec odpowiednio zasypany węglem i rozpalony potrafi z jednego zasypu grzać bez przerwy ponad 20 godzin wydając przy tym śladowe ilości dymu z komina, właściwie można powiedzieć że bezdymnie.
Tej zimy jednak jak wspomniałem palę drewnem, i to niestety drewnem dość wilgotnym, bo zbyt późno dokończyłem drewutnie i zbyt późno kupiłem drewno. W efekcie rozpalam w dole pieca, i zarzucam go drewnem po samą górę. Część energi cieplnej drewna zużywane jest na dosuszenie tego co ponad paleniskiem.
Choć tym sposobem z pełnego zasypu jestem w stanie uzyskać grzanie przez około 7 godzin to skutkiem ubocznym sposobu palenia i mogrego paliwa jest makabryczne zasrywanie pieca smołą, czarną, lepijącą się, kapiąca obleśną smołą. Byłem zmuszony do zrobienia sobie specjalnego skrobaka, a i on nie do końca daje sobię rade z tym badziewiem. Piec czyszczę praktycznie co dwa dni, choć wypadało by codziennie.
Wczoraj w akcie desperacji postanowiłem spróbować zapalić drewno z góry. Ułożyłem opał w zasobniku tak by zapewnić dopływ powietrza na górę, ułożyłem gazet, i drewna rozpałkowego z góry i podpaliłem.
Rezultat był nawet niezły. Drewno owszem rozpalił się całkiem nieźle. W górnej części zasobnika miałem płomienie a nie zduszone połączenie pary z dymem i część smoły wypaliła się. Jedyny problem to fakt, że całe drewno spaliło się w 3,5 godziny, czyli czas pracy z tej samej ilości paliwa skrócił się o połowę, choć uzyskana temperatura nie była jakoś szczególnie wyższa.
Reasumując, z góry dobrze da się palić i węglem i drewnem, nawet wilgotną brzozą. Ciekaw jestem jakie wyniki uzyskam w przyszłym roku paląc suchym dębem z góry. Na koniec zesony przepalę parę razy piec węglem i mam nadzieję że pomoże mi to wypalić te zafajdaną smołę.
Na koniec powiem wam jak roadzę sobie z wilgotnym drewnem żeby było nieco suchsze. Gdy rozpalam piec, to na jego szczycie, na obudowie układam kilkanaście szczapek warstwami na krzyż. Piec pomimo izolacji jest dość ciepły, i przez kilka godzin drewno leżące na nim się dosusza. Gdy wrzucam je do pieca, na jego miejsce układam kolejną partię. Trochę to partyzantka, ale zawsze to o kilka procent mniej wilgoci w opale.
Jak widać, komora spalania jest na dole połączona z komorą zasypową, wymiennik odbierający ciepło ze spalin na górze, doprowadzenie powietrza z dołu. Gdyby podpalić ten piec z dołu to dość szybko zapaliłoby się całe paliwo w komorze zasypowej. Dlatego optymalnie jest zasypać komorę opałem i podpalić u góry. Przy węglu działa to idealnie, bo palenie węglem z dołu w piecu górnego spalania to porażka. Po rozpaleniu ognia i zasypaniu go wiadrem węgla tak przyduszamy ogień że z komina walą kłęby czarnego dymu, a czarny dym to nic innego jak niespalony węgiel w postaci sadzy. Kiedyś zamieszczałem linka do ciekawego artykułu na temat procesów zachodzących podczas górnego spalania. Jest nawet link w linkowni po prawej stronie bloga. Mój piec odpowiednio zasypany węglem i rozpalony potrafi z jednego zasypu grzać bez przerwy ponad 20 godzin wydając przy tym śladowe ilości dymu z komina, właściwie można powiedzieć że bezdymnie.
Tej zimy jednak jak wspomniałem palę drewnem, i to niestety drewnem dość wilgotnym, bo zbyt późno dokończyłem drewutnie i zbyt późno kupiłem drewno. W efekcie rozpalam w dole pieca, i zarzucam go drewnem po samą górę. Część energi cieplnej drewna zużywane jest na dosuszenie tego co ponad paleniskiem.
Choć tym sposobem z pełnego zasypu jestem w stanie uzyskać grzanie przez około 7 godzin to skutkiem ubocznym sposobu palenia i mogrego paliwa jest makabryczne zasrywanie pieca smołą, czarną, lepijącą się, kapiąca obleśną smołą. Byłem zmuszony do zrobienia sobie specjalnego skrobaka, a i on nie do końca daje sobię rade z tym badziewiem. Piec czyszczę praktycznie co dwa dni, choć wypadało by codziennie.
Wczoraj w akcie desperacji postanowiłem spróbować zapalić drewno z góry. Ułożyłem opał w zasobniku tak by zapewnić dopływ powietrza na górę, ułożyłem gazet, i drewna rozpałkowego z góry i podpaliłem.
Rezultat był nawet niezły. Drewno owszem rozpalił się całkiem nieźle. W górnej części zasobnika miałem płomienie a nie zduszone połączenie pary z dymem i część smoły wypaliła się. Jedyny problem to fakt, że całe drewno spaliło się w 3,5 godziny, czyli czas pracy z tej samej ilości paliwa skrócił się o połowę, choć uzyskana temperatura nie była jakoś szczególnie wyższa.
Reasumując, z góry dobrze da się palić i węglem i drewnem, nawet wilgotną brzozą. Ciekaw jestem jakie wyniki uzyskam w przyszłym roku paląc suchym dębem z góry. Na koniec zesony przepalę parę razy piec węglem i mam nadzieję że pomoże mi to wypalić te zafajdaną smołę.
Na koniec powiem wam jak roadzę sobie z wilgotnym drewnem żeby było nieco suchsze. Gdy rozpalam piec, to na jego szczycie, na obudowie układam kilkanaście szczapek warstwami na krzyż. Piec pomimo izolacji jest dość ciepły, i przez kilka godzin drewno leżące na nim się dosusza. Gdy wrzucam je do pieca, na jego miejsce układam kolejną partię. Trochę to partyzantka, ale zawsze to o kilka procent mniej wilgoci w opale.
niedziela, 10 lutego 2013
Próba generalna koziołka
Może nie tnie się szybciej niż poprostu lezące pnie na ziemi, ale jest wygodniej, nie chaczy się łańcuchem o ziemię, nie męczą sie plecy i można dłużej pracowac bez przerwy. Dziś rano wyszedłem obejżeć w świetle dziennym to co wczoraj wieczorem na rżnąłem.
Wziąłem siekiere i godzine później wyglądało tak :)
A drewno zamieszkało w drewutni. Jak tak dalej pójdzie to w tym tygodniu po rżnę i po rabię całość.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















