czwartek, 3 października 2013

Drzwiczki i szyberek :)

Jakiś czas temu odwiedzając mój ulubiony skup złomu wydłubałem następujące skarby:


po oczyszczeniu i pomalowaniu grafitową żaroodporną farbą będą piękne drzwiczki do paleniska od wędzarni :).... albo i nie, bo wędzarnicza brać (a przynajmniej jeden brat) odradza takie, choć nie tłumaczy dla czego - bo małe drzwiczki utrudniają operowanie w palenisku ..... pfff.

czwartek, 26 września 2013

raz dwa trzy - wędzarnia!

Zapragnąłem wędzarni. Choćby tymczasowej, bo na budowę tej docelowej na razie brak czasu i środków. W najbliższy weekend planuje popełnić drewnianą skrzynię do któej rurą podłączę żeliwną kozę i tak powstanie szybka tymczasowa wędzarnia :D. żeby się zmotywować przygotowałem wczoraj wieczorem wsad do wędzarni :D

 
Żeby nie generować kolejnego wpisu rozwijam wątek dalej tutaj. No więc sobota przyszła a ja zabrałem się za budowę wędzarni. Zostało mi po budowie klamociarni w drewutni trochę ścinków desek felcowanych.
 
 
 Po sortowałem je według długości i po składałem z nich plecy, dwa boki i drzwi. Pozostałe kilka desek miało zostać na obrobienie drzwi z przodu, spód i komin.


W pierwszej kolejności skręciłem plecy. Zanim to zrobiłem wyciąłem dwie listwy na przód i na tył, skręciłem razem ściskami stolarskimi i po robiłem wyżłobienia na kijki do wędzenia.


Gdy plecy, boki i górna poprzeczka przodu były gotowe skręciłem całość razem. Następnie przyciąłem kijki. Na razie trzy bo na tyle starczyło mi zakupionego kija od szczotki. Jest miejsce jeszcze na dwa kijki w przyszłości. Przydadzą się do kiełbasy bo ją można gęściej wieszać bo cienka.


Nastęnie dokręciłem deskę na spód i skręciłem drzwi. Zawiaski, skobelek i wszystko się ładnie otwiera.


Od strony zasuwki była trochę za duża szpara więc zrobiłem listwę przymykową.


Komin tez jest z desek. Naciąłem dwie boczne piłką, a przednią przeciąłem całkiem. W tak skręcony komin wsunąłem zrobiony z ocynkowanego kawałka blachy (materiał na który nota bene kupiłem na złomowisku zupełnie do innego celu ale dużo mi zostało) szyberek, który pozwala regulować ciąg w kominie. W podłodze dałem tylko dwie deski wzdłuż, a resztę zamknąłem tą samą blachą z której jest szyberek. Wyciąłem dziurę na rurę dymową i gotowe.


Docelowo zrobię jeszcze nogi, ale śpieszno mi było już wędzić. Postawiłem więc domeczek na kobyłkach i podłączyłem do niego kozę za pośrednictwem 1,5 metrowej rury i kolanka.


Wywierciłem jeszcze dziurę w drzwiczkach i wkręciłem termometr od instalacji CO. Dół wędzarni wyłożyłem folią aluminiowa żeby nie usyfiła się kapiącym tłuszczem. Rozpaliłem w kozie i obserwowałem.


Wszystko wędziło się około 5 - 6 godzin, i chyba o jedną godzinę za długo. W zasadzie nic nie ucierpiało, ale schab zrobił się za suchy a całość trochę za mocno się osmaliła. Postanowiłem że zrobię jeszcze dyfuzor, czyli takie V z blachy i zamontuje tuż nad wylotem rury dymnej, bo właśnie bezpośrednio nad nią wisiał ów nieszczęśliwy schab.


Wędzarnia jak widać na zdjęciu uroczo się wewnątrz okopciła. Po wyrzuceniu folii jest czysta w środku i żadne robactwo mi się tam nie zalęgnie .... choć pewnie i tak nie będzie miało kiedy, bo za tydzień znowu odpalam :)

Produkty wyszły smaczne ale okopcone niestety. Baleronik jest doskonały, jak z najdroższego sklepu z wędlinami tradycyjnymi. Boczek podobnie, a schabu już pewnie nie będę robił bo wyszedł suchy. Najpierw muszę podszkolić się z procesu wędzenia. Ale mam w planach szynkę no i kiełbasę
Znalazłem też artykuł w którym jest dużo ważnej wiedzy dotyczącej wędzenia. Zastosuje się do wytycznych i być może moje wędzonki będą bardziej rumiane a mniej czarne.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Schody wejściowe zaokrąglone

Nie jestem w stanie powiedzieć cóż za pomroczność jasna mnie dopadła w trakcie budowy, że nie zmieniłem kształtu schodów który był w projekcie. Instynkt zadziałał i pierwsza myśl była żeby je wyprostować i zrobić kanciaste, ale na swoja zgubę zapytałem o zdanie Pani Małżonki, która rzekła " .... nieee .. takie okrągłe są ładne". Nie da się ukryć, ładne są, tylko kto i czym je oklei takie okrągłe.
... niestety odpowiedź dopadła mnie bezlitośnie .... "ja i gresem".

No więc zacząłem od zaprojektowania puzzli, czyli przycięcia trapezowych płytek i całej opaski dookoła podestu. Środek miał być w karo. Po pierwszej przymiarce zabrałem się za klejenie.


Wkleiłem przycięte płytki i zabrałem się za przycinanie trójkątów do karo


O godzinie 22:15 wkleiłem ostatnie płytki. podest gotowy. Teraz jeszcze tylko dwa schodki i podstopnie, a na końcu cokolik.

poniedziałek, 15 lipca 2013

dyby małżeńskie

Mój kumpel się żeni i zaprosił mnie na wieczór kawalerski. Wykonałem mu niepowtarzalny prezent na tą okazję :)
Wziąłem kawałek deski podrynnowej (bo grubsza niż zwykła i szersza też), wyheblowałem i wyszlifowałem szlifierką taśmową.



Następnie otwornica wyciąłem wstępne otwory używając prostej otwornicy na wiertarkę


I przeciąłem całość na pół wzdłuż.


Na jednym końcu przykręciłem zawiasy a na drugim prosty zamek na kłódkę. Wyrzynarką powiększyłem i dopasowałem otwory a później jeszcze poprawiłem je frezarką górno wrzecionową. nią też zaokrągliłem krawędzie otworów. Następnie wyrysowałem napis "MAŁŻEŃSTWO" ołówkiem i poprawiłem frezarką. Palnikiem do lutowania rurek miedzianych opaliłem delikatnie drewno nadając mu ciekawą fakturę i kolor.


Całość zapięta jest na złotą kłódkę z breloczkiem do kluczyka z napisem "klucz do piekła" :D

Teraz prawidłowa interpretacja. Jeśli żona rozepnie dyby i wypuści męża to będzie miała piekło. Dybami można spiąć młodych razem za ręce by na zawsze pozostali nierozłączni :)

wtorek, 9 lipca 2013

Romet Ogar 200

Tak!! W moim garażu zagościł cud polskiej motoryzacji z czeskim silnikiem, czyli Ogar 200 z silnikiem jawy 223. 49cc silnik, 17" opon i 1,4 KW mocy :)


Z początku nie chciał w ogóle palić, ale po niewielkich naprawach, wymianie przerywacza, świecy i regulacji zapragnął jeździć :D.

Poprzedni właściciel szukając aparatu zapłonowego zdjął niewłaściwą pokrywę i wylał mu się olej. Zalał podobno mineralnym olejem, ale na mój gust zalał kawą z majonezem :D. Spuściłem, wypłukałem, wlałem hipol, przegoniłem go trochę, zlałem, i wlałem jeszcze raz hipol. Po paru kilometrach zleje i ten i zaleje silnik dedykowanym olejem do silników 2T z mokrym sprzęgłem.


Aktualnie mam nie lada frajdę szykując ten wynalazek, a tu dodam że szykuje go dla Piotrka, który złapał bakcyla motocyklowego :)

A tutaj zdjęcie kiedy podszykowany mechanicznie stoi i czeka w kolejce do badania technicznego :D

wtorek, 18 czerwca 2013

Piaskownica

Choć na razie trudno to nazwać piaskownicą, jest to jej pierwszy etap. Wybrałem ziemię na powierzchni prostokąta o wymiarach 130 na 170, ułożyłem na dnie płachtę z tworzywa, która tak na prawdę jest pozostałością po starym pawilonie ogrodowym, a następnie wymurowałem z betonowych bloczków taki prostokąt.
 
 
dalszy ciąg planów to obłożenie tego co wystaje ponad ziemię płytkami klinkierowymi (od 10 lat mam paczkę która została mi po tym jak ją kupiłem bo potrzebowałem dwie płytki do grilla ogrodowego w poprzednim domu) a następnie na wierzch zrobię ramę drewnianą z kantówki 20x20, bo taką mam :). Ciąg dalszy w krótce.
 
ostatnio troszkę podgoniłem ... :
 

zostało jeszcze skręcić pomalować i zamocować i można sypać piasek :) .... co uczyniłem w kolejny weekend. Najpierw skręciłem i pomalowałem od spodu, potem zamocowałem i pomalowałem resztę.


Następnie przyszła kolej na przykrycie. Wiele lat temu kiedy zaczynałem przygodę z wyprawami rowerowymi a sakwy rowerowe były bardzo drogie, kupiłem od miłego Pana z allegro, który handlował kontenerami takiego tworzywa resztkę na jednej belce. Dla niego był to już odpad bo raptem z 10 metrów kwadratowych a dla mnie duuuużo materiału. Jest to płótno obustronnie powlekane PCV. Z takiego robi się plandeki na tiry. Na uszycie sakw zużyłem może ze 3 metry a reszta została. Teraz idealnie przydała się na przykrycie piaskownicy (jak to czasem dobrze jest chomikować różne rzeczy :D )


Na każdym boku przykrycia nabiłem po 3 napy zakupione w pasmanterii. są takie zestawy napów razem w komplecie ze specjalnym bolcem który wkłada się w nap po jego złożeniu i zanitowuje. Te w plandece są zanitowane a te na belkach są przykręcone na drewnowkręty.

Kiedy przykrycie było już gotowe zabrałem się za przesiewanie piasku. Sam Michałem w tym pomagał i to autentycznie był przydatny. przesialiśmy około 12 taczek piasku i wsypaliśmy do piaskownicy. Wczoraj praktycznie przez cały dzień z niej nie wyłaził .... tylko na trochę, na ognisko i kiełbaski :).



 

wtorek, 7 maja 2013

W zeszłym roku obsadziłem betonowy krąg i zamałem betonem jako palenisko. Nie jest to jednak ani zbyt ładne ani zbyt praktyczne, bo nie ma na czym oprzeć kijka z kiełbaską a i koszenie trawy jest uciążliwe. Zapadła więc decyzja że na wierzch kamienie otoczaki, a dookoła kręgu kostka, żeby miało po czym kółko kosiarki przejechać.
 
 
 
Najpierw przymiarka kamieni i kostki. W koło kostki przeciąłem darń nożem i wydłumałem wszystko łopatą
 
 
W wtybrany rowek nałożyłem wymieszanej mieszanki betonowej i zacząłem wciskać na swoje miejsce kostkę
 
 
Po wyrównaniu i wypoziomowaniu kostki resztę betonu połozyłem na kręgu i wcisnąłem w ten beton kamienie.
 

Pozostał jednak wystający kołnierz betonu na zewnątrz co mi się nie podoba. Ułożyłem kilka znalezionych kamyczków i widzę że muszę pozyskać więcej i przykleić je w ten sposób.


Ostatnio zrobiłem zdjęcie paleniska w użyciu. Pomyślałem że ładnie uzupełni tę historię :)