sobota, 26 stycznia 2013

Akcja "las"

Zima w pełni, ale kto wie ten wie, że najlepsze drewno na opał to drewno wycinane zimą, bo spuszcza soki na zime i jest w nim mniej wilgoci. Dlatego też zakupione zostało na spółke z sąsiadem 12 metrów przestrzennych dębu od lesniczego. Wszystko było fajnie do puki nie zabralismy się za wozenie go z lasu. Otóż moja BMka z tylnym napędem zakopała się w sniegu zanim jeszcze wjechała do lasu :). Na szczeście sąsiada Almera w dieslu, z przednim napędem jakoś pokonała droge przez las bez przyczepy i bez obciażenia. Ujeżdzilismy troche droge samym samochodem, potem samochodem z pusta przyczepką, a potem zabralismy sie do ładowania. Po załadunku okazało sie, że nie możemy ruszyć, bo droga jest lekko pod górę. po 1,5 godziny walki przyszedł nam na ratunek lesniczy który nie bez trudu wyciagnal nas z tamtąd swoim terenowym Land Cruiserem. Wrócilismy do domu i zaczeliśmy szukac pomysłów. Tu dołączył się mój przyjaciel Andrzejek, który przyjechal do mnie pomóc przy drewnie. W koncu znalazły się moje stare łańcuchy na śnieg, które 15 lat temu kupiłem sobie jeszcze do mercedesa 123.
 

Pasowały idealnie. na łańcuchach mała almerka była nie do zatrzymania. Nawet skrócilismy sobie droge do drzewa jeszcze inna lesna drogą, żeby nie jeździć po asfalcie, choć droga była jeszcze bardziej zaśniezona i pod górę.


W efekcie zrobilismy 16 kursów, po 8 do każdego z nas.


Część pni trzeba było pociąć jeszcze w lesie, bo przy próbie załadowania w całości mogla by nam zylka pierdząca pęknąć. I tak jak by sie kto pytał to najpierw wrzuciliśy na przyczepke 10 ton, a potem je z niej rozładowalismy, czyli razem 20 ton w rączkach przerzucilismy.


Przyczepkę ładowaliśmy nie do pełna, żeby dało się ją przeciagnac przez zaśnieżony las.


Moje 6 metrów po wyładowaniu wygladało tak:


a 2 godzinki póśniej tak:


Bo to co znikneło jest juz tu:)


Tu trzeba dodać że w tej stercie porąbanego drzewa są też wszystkie pniaki które zostały pocięte jeszcze w lesie, czyli około 12 klocków.

czwartek, 13 grudnia 2012

Wyspowy okap kuchenny

No i wreszcie jest. Po półtora roku mieszkania z plastikową rurą z kawałkiem gąbki w środku zamiast okapu, za sprawą mojego Teścia który go ufundował, w kuchni zawisł prawdziwy okap.
Jak wiadomo okapów jest do wyboru do koloru, ale jak zaczyna się szukać okapu wyspowego, to sprawa się komplikuje. Nie tylko że jest ich mało to kosztują jakieś absurdalne pieniądze, choć technologicznie nie różnią się jakoś zpecjalnie od zwykłych ... mają o jedną ściankę więcej.

Tu z pomoca przychodzi na polska firma Apko (choć moim zdaniem powinni nazywaś się pako, czyli okap od tyłu :D ). Za całkiem rozsądną cenę, porównywalną z normalnym dobrej jakości ładnym okapem możemy od nich kupić jeden z 3 modeli wyspowych. No i tak zostaliśy z Panią żoną obdarowani modelem Mirage, który nam się najbardziej podobał.

Schody zaczeły się po przywiezieniu do domu. Stalowa konstrukcja, z silnikiem, filtrem, obudową z inoxu oraz szyba o wymiarach 90x60 waży na oko około 18 kg. Ja mam w kuchni obniżony sufit z karton gipsu. Nie odważyłbym się pieszać go na samej płycie. No więc trzeba się zakotwiczyć do stropu. W tym jednak miejscu idzie podciąg, więc dwie śrugy mogą wejść prosto w żelbet, ale dwie mają 30 centymetrową przestrzeń między płytą kg i stropem. Do zamocowania dali kołki metalowe, takie jak do mocowania ościeżnic o długości 8cm. O ile pierwsze dwie śruby bez problemu weszły prosto w podciąg, o tyle z resztą zacząłem kombinować.
Kołek metalowy miał w środku szpilkę M6 i nakrętkę. wyciąłem w płycie sufitu dziurę, obok rury plastikowej do okapu, tak by weszła mi tam ręka  a żeby potem dziurę zasłoniła kolumna okapu. Pół metrowym wiertłem przewierciłem cię przez płytę KG i wkręciłem się w strop. Potem 8cm szpilki zastąpiłem 35 centymetrowymi szpilkami uciętymi z pręta gwintowanego M6. Przykręciłem kołki do stropu rozpierając je nakrętkami z podkładkami przy samym stropie (po to była dziura w płycie KG). Na wystający z płyty pręt też nakręciłem nakrętkę by schowała się w dziurze w płycie KG (trochę wiertło roztelepało dziurę) i w zasadzie było gotowe. DOdatkowo żeby całość ustabilizować zrobiłem dwie dodatkowe dziury w ramce montażowej okapu, i w tym miejscu w płycie KG zasinąłem kołki typu molly. Następnie przykręciłem do sufitu ramkę montażową i zabrałem się za składanie reszty okapu.
Ostatnią trudnością była masa okapu i fakt posiadania tylko dwóch rąk. Tu przyszła z pomocą Pani żona. We dwójkę podniesliśmy okap a ja jedną ręką przykręciłem wkrętarką kontowniki okapu co stelaża. Potem tylko podłączyłem wylot okapu z rurą w suficie kawałkiem rury spiro, podłączyłem prądzik, zdjąłem folię ochronną z inoxowej obudowy i bylo gotowe. Teraz wygląda tak:



Tylko Pani żona się troszkę nie cieszy bo właśnie skończyła odkurzać i myś podłogę jak przyniosłem opak ... ale przełknęła to dzielnie, bo w końcu okap fajny :D

niedziela, 25 listopada 2012

warsztacik

Drewno po rabane, palety po rżnięte, powoli zaczyna być nudno :D ... taki żart oczywiście. Trwają pożądki garażowe oraz urzadzanie schowka na narzędzia. przeniosłem regały i czesć rzeczy, jedna ściane przeznaczyłem na powieszenie wszystkich narzędzi ogrodniczych, a w rogu koło drzwi zrobuiłem dziś po dłuższej przerwie w pracy w ramach rehabilitacji popsutego kręgosłupa (tydzień leżałem jak placek) zrobiłem sobie warsztacik do pracy ciężkich. Niestety tylko na szybko strzeliłem fotkę telefonem na koniec prac.


Nogi z belek od rozebranej palety, belki którymi skręcone są blaty to kawałek krokwi który został mi z dachu przecięty na pół, a reszta blatu też z pozostałości z dachu. Wszystko ładnie oheblowane i oszlifowane. Kolejna przydatna konstrukcja z odpadów.
Docelowo jeszcze pod blatem bedzie półka gdzie staną skrzynki z narzędziami stolarskimi, na ścianie dojdzie jeszcze trochę małych półek oraz listwa metalowa na której bedę mógł zawiesić plastikowe pojemniczi ze śrubkami, gwoździami i innym badziewiem.

Dziś też wykonałem kilka prac które ciążyły nade mna od dłuższego czasu. Po pierwsze, po 2 latach obsadziłem próg drzwi wejściowych na piankę (do tej pory tylko leżał sobie a pod spodem wkradało sie zimno). Druga rzecz, mniej odwlekana, to poprawienie paleniska na ognisko, bo kd kilku tygodni stała w nim woda. 3 otwory na środku i 3 na obrzeżach rozwiązały problem. Ostatecznie wymieniłem jeszcze wkła dw filtrze narurowym na wejściu wody do domu, bo juz był brudny jak ..... jak .... jak coś bardzo brudnego.

Update:
Minął rok, warsztacik się sprawdza doskonale. Dorobione są półeczki, listwy na pojemniczki na śrubki i takie tam. Jest też tu kącik smakosza :D

poniedziałek, 8 października 2012

Drewno i drewutnia

Drewutnia jak wiadomo jest na drewno :). Przywiozłem 7,6 mp drewna z lasu kupione od leśniczego. Jako że zaskoczył mnie trochę i ilością i terminem odbioru to okazało się że musze to wywiaźć już, a tymsamym sam. W przybliżeniu to około 6 ton, które trzeba najpierw wrzucić na przyczepkę (zrobiłem nią 9 kursów) a potem zdjąc pod domem. Innymi słowy w trójboju siłowym, czyli rwanie i podnoszenia przerzuciłem 12 ton w jedno przedpołudnie :)


Jeszcze tego samego dnia około 2,5 mp po ciąłem na klocki i porąbałem


Drewutnia powoli zapełnia się szczapkami drewna :)


W międzyczasie trwała walka ze zrobieniem komórki na narzędzia ogrodnicze i inne graty któe zawalają garaż a nie muszą. Zacząłem od ściany oddizelającej ją od drewutni, żeby móc układać rąbane drewno.


W w tygodniu wieczorami po kawałeczku robiłem pozostałem dwie ściany, by w ten weekend zamknąć front drzwiami i ostatnią ścianką. Teraz pora urządzać wnętrze i zacząć przenosić graty.


Jak widać po prawej dołozyłem też ostatniue krawężniki i brakuje juz tylko jednego rządka płyt chodnikowych. Nawet piasek był już przygotowany, ale doipiero na tym zdjęciu zauważyłem że jakiś kot mi go rozkopał :)

Zapomniałem tez dodać że w ubiegły weekend został dokończony dach na drewutni. Wszystkie blachy i obróbki dekarskie już załozone tak jak i rynny. ZOstało tylko zamontowanie rur spistowych z rynien.

poniedziałek, 24 września 2012

podłoga w drewutni oraz krótka dygresja na temat miejsca na ognisko.

Dawno się nie produkowałem na temat postępów, a jakieś tam one są. Podłoga w drewutni rządek po rządku posówała się...
 



...aż doszła do sterty krokwi i stępli. Tam zapał skończył się na dobrych kilka dni. W międzyczasie nawet zalałem łączenia tej części płyt rzadkim betonem, a nawet jak widać na wyższym zdjęciu dodałem 3 pionowe belki, w tym jedną zachodzącą od frontu, i dołożyłem kilka desek poprzecznych. w między czasie też przywieźli mi 6 metrów drzewa i ułożyłem je w drewutni (brak zdjęcia - bo się zrobił bałagan trochę na razie)


Wczoraj w końcu szarpnąłem się na stertę drewna i uprzątnałem ją. Zacząłem więc układać dalej płyty i ułozyłem jeden rządek + jedną płytę. Zostało mi do położenia dokładnie 20 płyt, czyli już witam się z gąską.


Zakładając trawnik opowiadałem że wkopałem krąg betonowy jako palenisko. Otóż w ubiegły weekend wymieszałem 2 taczki betonu i zalałem dno paleniska. W sobotę zostało ono wypróbowane i ognicho było jak się patrzy. Teraz dalszy plan to zrobić dookoła rant z kostki, żeby się łatwo kosiło trawę wokół, oraz wbetonować rurę do wstawiania rusztu :D. Jeśli chodzi o estetykę to planuje też wcementować wokół otoczaki. Zapobiegnie to też wydmuchiwaniu przez wiatr resztek ogniska na trawę.


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

poniedziałek, 9 lipca 2012

Dalszy rozwój ogrodu

Tak jak zapowiadałem, po 3 tygodniach było pierwsze koszenie. trawnik wygląda trochę jak ręcznie sadzone pole ryżu, przez to że nasionka po wpadały w rowki po grabieniu ziemi. jest 1 czy dwa miejsca gdzie jest trochę p rzy rzadki, ale nie na tyle by do siewać. Zarośnie darnią do jesieni. Po tym koszeniu wyglądał tak.


A z bliska tak :)


Niestety następnego dnia zaczęły się upały. Trawa w dwóch miejscach uchła i to na dobre. Na szczęście w porę się zorientowałem, sypnąłem nawozem i obficie podlewam ... nadal są miejsca gdzie rośnie wolniej, a w innych oszalała. W każdym razie wczoraj skosiłem jeszcze raz.


W tyle można też zauważyć że i pozostałem elementy ogrodu powoli trafiają na swoje miejsce. Tego weekendu posadziłem 22 thuje, 1 sosnę, rozłożyłem 25 metró folii ogrodniczej i wysypałem 20 worków kory.... a wszystko to w 37 stopniowym upale .....